Szukaj
  • Igor Tracz

Barbie


Rok 2006 trenuje z psami już 6lat, bez sukcesów, coś tam czasem wygrałem w kraju, ale i tak byli lepsi.

Barbie kupiłem w Czechach, czekałem godzinę pod kennelem bo czeski zawodnik i hodowca nie znał mnie, nie ufał, a greyster to „pożądany towar najwyższej klasy”, zakup tego mojego pierwszego był jak zakup kokainy, nie do końca legalny i jak wiecie dziś cholernie uzależniający.

Barbie była na sprzedaż jako ostatnia z miotu, już miała tak na imię bo miała 8 miesięcy i chyba nikt jej nie chciał, czekałem tą godzinę bo przyjechali włoscy zawodnicy, którzy byli „znani” więc mieli pierwszeństwo, ale na szczęście nie kupili! Wow, każdy normalny by się zastanowił, zapaliłaby się mu czerwona lampka, że coś tu nie tak, ale co tam wywaliłem grube € psa do jeepa i do domu. A w domu... 3 miesiące walki z gronkowcem i paciorkowcem, Barbie była trochę zapuszczona...

Rok później, miałem pierwszy rower w sponsoringu od krossa - aluminiowy level A6 na deore lx, ale nie był to rower najwyższych lotów. Tuningowałem go sam, zrobiłem przy pomocy szlifierki chyba pierwszy napęd 1x9 , blat 42z umieściłem w miejsce środkowej zębatki w korbie truvativ, pogłębiłem zęby aby łańcuch lepiej się trzymał , zostawiłem zblokowaną przednią przerzutkę aby dodatkowo trzymała łańcuch, usunąłem lewą manetkę, amortyzator też poszedł na bok, a w jego miejsce „ lekki” stalowy widelec 1.2kg 🙈 tak przygotowany rower był sprawniejszy i lżejszy. Ostatni rok trenowałem pod rozpiskami francuskiego trenera Christiana Sandoza. Jechałem z Barbie na Mistrzostwa Europy do Niemiec bez żadnych nadziei, po pierwszym etapie jazdy indywidualnej na czas, podszedłem do listy wyników i szukam swojego nazwiska, nie mogę się znaleźć, wtedy ktoś mnie klepie po ramieniu i wskazuje na pierwsze miejsce!

Na drugim etapie poprawiam jeszcze czas, odrazu ląduje z psem na badaniu antydopingowym. Dwie godziny później po raz pierwszy w życiu grają mi nasz hymn...

75 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie